
Kamienica przy Chlebnickiej 14, 78 miejsc na sali i kuchnia, która od 9 lat gotuje z tego, co akurat jest w sezonie.
Chcieliśmy miejsca, w którym kolacja trwa trzy godziny i nikt nie popędza gości do wyjścia. Takiego, gdzie kelner zna kartę na pamięć, a nie czyta ją z tabletu.
Gdańsk latem żyje turystyką, a my od początku budowaliśmy restaurację dla ludzi, którzy tu mieszkają. Około 60% naszych rezerwacji to goście stali — rodziny, firmy z okolicy, pary, które wracają w tę samą rocznicę.
Nie ścigamy się z nikim na liczbę nakryć. Sala mieści 78 osób i tyle chcemy obsłużyć dobrze.
Tomasz Wierzbicki prowadzi naszą kuchnię od pierwszego dnia. Wcześniej gotował w Trójmieście i przez cztery lata w Kopenhadze, skąd przywiózł upór do fermentacji i kiszonek.
Jego zasada jest prosta: jeśli składnika nie da się dostać w promieniu 150 kilometrów, musi być naprawdę niezastąpiony, żeby trafił do karty. Stąd ryby z Zatoki, warzywa z Żuław, sery z Kaszub i dziczyzna z Borów Tucholskich.
Karta jest krótka celowo — 47 pozycji. Kuchnia jest częściowo otwarta na salę, więc z połowy stolików widać, jak powstają dania.
Karta zmienia się cztery razy w roku, kilka pozycji rotuje co tydzień. W styczniu nie znajdziesz u nas pomidorów.
Współpracujemy z dwunastoma dostawcami z Pomorza. Z większością od otwarcia — wiemy, skąd pochodzi każdy składnik na talerzu.
To, co zostaje z obróbki, trafia do bulionów, fermentów i nalewek. Odpad organiczny z kuchni oddajemy do kompostowni.
Kamienicę przy Chlebnickiej remontowaliśmy przez rok. Zachowaliśmy sklepienia w piwnicy i oryginalne belki stropowe na piętrze.
Podwórze zamieniliśmy w ogród — dwadzieścia osiem miejsc, latarnie, zioła w skrzyniach, z których korzysta kuchnia. Latem to najspokojniejsze miejsce w okolicy.
Najlepszym sposobem, żeby nas poznać, jest kolacja przy stole numer siedem — tym przy oknie z widokiem na Chlebnicką.
Wybierz kategorie, na które wyrażasz zgodę. Odrzucenie plików opcjonalnych nie ogranicza dostępu do treści serwisu.